2011/10/06

Archi Tour - LA
















exploring Downtown we saw a couple of famous buildings, of course..
Gehry's Walt Disney's Concert Hall with Red Cat gallery and Moneo's Our Lady of the Angels Cathedral.
Gerhy was not surprising at all as if you've seen one you've seen them all ;) although it had some good quality public but secluded spaces around it.
but Moneo's cathedral was amazing, so simple yet so grand, in spiritual way! no unnecessary detail, ornament and religious symbols limited to minimum. just spiritual space captured with light... this is how churches should be designed!

odkrywajac Downtown oczywiscie musielismy zobaczyc kilka znanych budynkow..
Filharmonie Walta Disneya z Galeria Red Cat Franka Gehry'ego i katedre Matki Bozej Anielskiej Rafaela Moneo.
Gehry nie zaskoczyl, gdyz, "jesli widzialo sie jednego, widzialo sie ich wszystkich", ale budynek byl otoczony urokliwymi, intymnymi przestrzeniami publicznymi.

za to Moneo zachwycil nas niesamowicie! prosta bryla, z niesamowita, duchowa atmosfera! zadnego, zbednego detalu, ornamentu i religijne symbole ograniczone do minimum. jedynie nasycona duchowoscia przestrzen. tak powinno sie projektowac koscioly!

2011/10/05

Standard Downtown LA













































































this is where we stayed in LA.
I'm quite surprised that we took so little photos of this place as it was really funky! you can see more on the web site.
nice place and in the end interesting location - the Downtown that was used as set for many, many hollywood films (more on that in next posts).
definitely one of the biggest attractions was the rooftop pool with parties there every night! they asked me there once if I'm 21! come on! ;)
every night we would come (after walking or driving all day) to the roof and look at the views or start our day with a swim there, it was great!
we had lovely honeymoon time there :)
ps. should you ever watch Heat, the bank job shootout scene, listen to one of the LAPD officers ordering to close Flower Street; this is where we stayed!

tutaj sie zatrzymalismy, bedac w LA.
jestem zaskoczona, ze zrobilismy tam tak malo zdjec, bo bylo to naprawde super miejsce! mozecie zobaczyc wiecej na na ich stronie.
naprawde fajne miejsce w ciekawej, jak sie okazalo, lokalizacji - Downtown, ktore bylo wykorzystane w licznych hollywoodzkich filmach (wiecej o tym w nastepnych postach).
zdecydowanie, jedna z najwiekszych atrakcji tego miejsca byl basen na dachu, z imprezami kazdego wieczora! raz nawet zostalam zapytana czy mam powyzej 21 lat!! no jak to tak?! :)
kazdego wieczora (po wyczerpujacym jednak zwiedzaniu) chodzilismy wlasnie na dach i podziwialismy widoki miasta, albo zaczynalismy tam dzien, kilkoma dlugosciami w basenie na poczatek dnia. bylo super!
spedzilismy tam piekny czas, miodowy :)
ps. jesli bedziecie kiedys ogladac "Goraczke", zwroccie uwage, jak w scenie strzelaniny po napadzie na bank, jeden z policjantow kaze zamknac Flower Street; na tej wlasnie ulicy byl nasz hotel!

2011/10/04

Venice Beach ☼












First night we got to LA we were exhausted and with few hours left in the day we just walked around Downtown where we were staying. But the next day, the first day of our honeymoon we obviously went to the beach and not just any beach but Santa Monica and Venice Beach (after one hour of looking for the right bus and another hour of the bus ride). The Pacific was great but only Maciej had enough courage in our combo to jump in and have a swim ;) 
After a long walk along the shore, admiring the views we headed for the promenade that was full with bizarre people selling all sorts of weird stuff. 
Venice canals with picturesque bridges and quirky houses, all completely different were great! Flooded with sun got us in the holiday mood :)
What was lovely to see is how people there use the outside space, how there are so many facilities for them to use it like we use our gyms or private gardens.
Intense place, so different to what we know, even other holiday experiences.
Of course, we had french fires for lunch, in paper box. As they say, when in Rome do as... ;)


Pierwszego dnia, po przylocie do LA, bylismy bardzo zmeczeni i majac juz tylko popoludnie do dyspozycji pokrecilismy sie tylko po Downtown, gdzie byl nasz hotel. Ale nastepnego dnia, pierwszego dnia naszej podrozy, coz moglismy robic - oczywiscie poszlismy na plaze (po godzinie poszukiwan wlasciwego autobusu miejskiego i kolejnej godzinie podrozy). Nie byla to jednak zwykla plaza, ale Santa Monica i Venice Beach.
Pacyfik byl niesmowity, ale tylko Maciej mial wystarczajaco duzo odwagi, zeby sie w nim plawic ;) 
Po dlugim spacerze wzdluz wybrzeza, poszlismy w kierunku promenady, pelnej dziwnych ludzi sprzedajacych dziwaczne rzeczy.
Kanaly Venice ze slicznymi mostami i malowniczymi domami (kazdy byl zupelnie inny) byly sliczne, zalane sloncem wprowadzily nas w wakacyjny klimat :)
Najciekawsza byla obserwacja jak ludzie korzystaja z przestrzeni zewnetrznych/publicznych, uzywajac ich jak silowni czy prywatnych ogrodow.
Ciekawe miejsce, ale zupelnie inne niz jakiekolwiek inne wakacyjne plaze…
Oczywiscie jedlismy frytki na lunch, w papierowym pudelku. Jak mowia, jesli wszedles miedzy wrony... ;)

2011/10/03

Here We Go!






































finally, we have all the photographs!
somehow we feel a bit disappointed that they don't fully portray what we saw and how incredibly it all felt.
many times we were faced with the most amazing places that were so overwhelming in their scale and beauty and at the same time very difficult to photograph, as you can't JUST take a photograph like a postcard.. well, we did anyway and we'll be sharing them with you.
it will be nice to go through it all over again, as we do - over and over again.
so, stay tuned and enjoy!

w koncu mamy wszystkie zdjecia!
jakos nie jestesmy z nich az tak zadowoleni, bo nie oddaja do konca tego, co widzielismy i jakie niesamowite bylo to przezycie.
wiele razy bylismy w miejscach, ktore zniewalaly swoja skala i pieknem, bedac za razem niemalze niemozliwymi do sfotografowania, bo przeciez nie mozna tak po prostu robic zdjec, jak pocztowki.. ale coz, czesto tak wlasnie robilismy i tymi wlasnie pocztowkami bedziemy sie z Wami dzielic.
fajnie bedzie tez na nowo to przezywac, ogladajac te zdjecia, jak i robimy (w kolko).
wiec prosimy o zagladanie i milego ogladania!

2011/09/24

2 162.5 mi/3 480 km

not counting getting lost and finding the way again, driving around towns and cities, canyons, valleys and deserts. Mal as the one and only--and best--driver. that's us, in a silver ford focus (american version), through four states, from August 31st  to September 13th 2011.

nie liczac gubienia i odnajdywania wlasciwej drogi, bladzenia po miastach, kanionach, dolinach i pustyniach. z Mal, jako jedynym i najlepszym kierowca. to my, w srebrnym fordzie focusie (w amerykanskiej wersji), przez cztery stany, od 31ego sierpnia do 13ego wrzesnia 2011.

2011/09/20

Being there with him, starting our very special adventure















This is a photograph my husband took of me in LA's Downtown around three weeks ago.
I can't show you much more before we develop all the films but I was looking at these this morning (M. was scanning first 2 films late at night) and once more I was stunned how well he can capture a moment in time.
I love this photograph as it shows me happy, peaceful and content (despite tiredness with heat..). Combination of those was something I was longing for quite some time...
I hope you'll forgive me this confession but it's all still quite unbelievable to me ;)
Be patient and look out for loads more!

Oto zdjecie, ktore zrobil mi moj maz okolo trzech tygodni temu w Downtown LA.
Nie moge pokazac wiecej zanim wywolamy wszystkie zdjecia, ale patrzylam dzis rano na te zdjecia (M. skanowal 2 pierwsze klisze do poznej nocy) i po raz kolejny nie moglam sie nadziwic jak pieknie uchwycil wyjatkowy moment.
Uwielbiam to zdjecie, bo w cudowny sposob pokazuje mnie szczesliwa, spokojna i spelniona (mimo zmeczenia upalem..).
Ta kombinacja byla dla mnie do pewnego czasu nieosiagalna...
Mam nadzieje, ze wybaczycie mi to wynurzenie, ale dalej mnie to zadziwia ;)
Prosimy o cierpliwosc i zagladanie tu, gdyz niedlugo juz bedzie tu mnostwo nowosci!

2011/09/19

We're back!


































we're back and with so many beautiful memories and interesting observations!
we have 44 rolls of film to develop so you need to be patient, it will take some time ;)
as soon as they are ready we will be sharing some hopefully amazing photos with you. we must say, the scenery was so incredible and unreal that very often it was really difficult to photograph but still we hope they will epitomize the beauty of the places we visited.
meantime one of the photos I took with my phone in San Francisco. on the last day we went to Chinatown for dinner, this is what I found in fortune cookie at the end of our honeymoon so we're ok :)

wrocilismy i to z tyloma pieknymi wspomnieniami i ciekawymi obserwacjami!
mamy 44 rolki filmow do wywolania, wiec prosimy o cierpliwosc, to troche potrwa ;)
jak tylko beda gotowe bedziemy pokazywac nasze zdjecia. musimy przyznac, ze sceneria byla tak niesamowita, ze czesto trudno bylo ja fotografowac, ale mamy nadzieje, ze nasze zdjecia i tak zobrazuja piekno i wyjatkowsc odwiedzonych miejsc.
tymczasem, oto jedno ze zdjec, ktore zrobilam telefonem w San Francisco. w ostatni dzien poszlismy na kolcaje do Chinatown, oto przepowiednia jaka znalazlam w ciasteczku z wrozba na koniec naszego miesiaca miodowego, wiec nie jest zle ;)